viernes, 1 de julio de 2016

"Trzeba pożyczyć"

(Esta entrada en español aquí).


"Trzeba pożyczyć" - jest to zdanie, które niestety strasznie często można usłyszeć od dorosłego wypowiadanego do dziecka, już od chwili gdy jest jeszcze bardzo małe (nawet jak dziecko nie ma jeszcze roku i nie ma szans, żeby to rozumiało).


Widzę w tym zdaniu znowu ten sam problem, co w dużej ilości innych spraw związanych z wychowywaniem dzieci - brak empatii (o której mówiłam też w tym poście). 

O co mi chodzi? Po co empatia w tym aspekcie? No bo trzeba rozumieć, że dziecko nie rozumie wyrazu "pożyczyć", więc jak odbieramy dziecku coś, z czym się bawił, jak jest jeszcze małe, dziecko będzie płakało nie dlatego, że jest wybredne i nie chce pożyczyć swoje zabawki ale dlatego, że myśli, że zostało mu to zabrane i już więcej tego nie dostanie. Jest to tożsame z sytuacją, w której dziecko płacze jak rodzice gdzieś wychodzą. Na początku dzieci nie wiedzą, że rodzice wrócą. Z zabawkami jest tak samo, więc nie tylko myśli, że tego więcej nie dostanie, w dodatku nie może rozumieć czemu w ogóle zostało mu to zabrane. Dlatego dziecko wtedy płacze lub krzyczy lub robi wielką awanturę, bo tego nie rozumie i nie zna jeszcze innego sposobu, żeby to powiedzieć albo na to reagować.

To jest pierwsza rzecz i oczywiście to nie wszystko co chciałam powiedzieć. "Trzeba pożyczyć". Na prawdę? Aż "trzeba"? Czy my, dorośli wszystko pożyczamy? Jak przyjdzie kolega i chce pożyczyć auto, co mówimy "nie, sorry", a partner/partnerka idzie i mówi "ej ej ej, trzeba pożyczać!", bierze kluczyki i da je koledze? Czy możecie sobie wyobrazić taką sytuację? Nie ma sensu, nie? No to z małym dzieckiem też nie ma. Może ktoś powie "kurcze, to nie to samo, samochód i zabawka", znowu brak empatii. Dla małego dziecka może ta zabawka jest bardzo ważna, on nie ma tyle rzeczy jak my, więc te co ma mogą być dla niego cenniejsze niż nam się wydaje. Nie musimy tego rozumieć, tylko musimy to szanować. Dorośli nie pożyczają wszystkiego, oni też nie powinni być zmuszeni do pożyczania wszystkiego bo nie ma to sensu, świat tak nie działa i my to wiemy.

"To jak mam go nauczyć pożyczać?" No z czasem sam się nauczy. Jeżeli chcemy i w tym pomóc, możemy dać im przykład i pożyczyć mu nasze rzeczy. Bo jak często mu nie pozwolimy wziąć nasze rzeczy? "Zostaw moją komórkę", "moje klucze", "moją książkę", "mój talerz", "moje kapcie"... Może zaczniemy od tego, żebyśmy sami pożyczali mu nasze rzeczy? Ok, nie wszystko możemy mu pożyczyć, niektóre rzeczy może zepsuć lub mogą być niebezpieczne, ale jest sporo innych, które mu nie pożyczymy bo to my jesteśmy trochę wybredni :P Antek uwielbia ubierać moje buty lub moje kapcie i chodzić sobie w nich po całym domu. Czasami bierze naszą książkę i szybko uświadamia sobie, że... kurcze mało jest w nich obrazków. Też lubi wziąć nasze łyżki, są one bardziej lśniące niż jego. Takie małe gesty mogą go nauczyć, że warto pożyczyć oraz, że pożyczyć nie znaczy dawać, że można używać coś co należy do innej osoby a to coś nie przestanie przez to należyć do niej. Poza tym, jak sam będzie chciał się bawić z zabawkami innych kolegów, będzie od nich pożyczał, wtedy też będzie się nauczył, że warto i fajnie pożyczać. Nie powinno nas martwić to, że mógłby się nie nauczyć pożyczyć - jeżeli wokół niego są osoby, które pożyczą, on też będzie to robił. Dzieci najlepiej się uczą od kogoś, nie od rozkazów. Osobiście nic szczególnego nie robiłam z Antkiem, żeby "go nauczyć pożyczyć" a jednak się nauczył i pożyczy swoje rzecze (nie wszystkie, ale to też mnie nie martwi, bo też jest ważne się nauczyć, że niektóre rzecze pożyczymy a inne nie - dorośli też tak robimy).

Zmuszanie dzieci do tego, żeby pożyczyli, może przynieść nieprzyjemne sytuacje w przyszłości; jak dziecko, które wróci ze szkoły bez nowego pióra lub bez fajnej koszulki, którą mu kupiliśmy. "Bo kolegom się podobała i chciał pożyczyć ode mnie, to pożyczyłem!" -No bo trzeba!- Taka sytuacja nie jest wymyślona przeze mnie, słyszałam o takim przypadku.

Czyli z mojego punktu widzenia, przy takich słowach jak "trzeba pożyczać" nie tylko nie nauczymy dziecka nic dobrego, lecz nie nauczymy go nic realnego, bo nikt tak nie robi!! Trzeba mu tłumaczyć "że warto pożyczyć niektóre rzeczy" a inne nie (jak szczoteczka do zębów czy inne rzeczy bardziej osobiste lub cenne dla nas). To już jest coś, co chcemy nauczyć nasze dzieci: że warto pożyczyć niektóre rzeczy, a inne trzymać przy sobie, i nie dawać każdemu, kogo spotkamy na drodze.

Co do nas, dorośli, powiedziałabym, że "trzeba myśleć" zanim coś powiemy dzieciom. One najczęściej biorą rzeczy takie jak je im mówimy za pewnik, więc musimy lepiej wyrazić to co chcemy powiedzieć. Myślę, że już jest jasne, że nie "trzeba pożyczać", że to nie jest prawdziwe zdanie, że tak świat nie działa. Warto pożyczyć, fajnie jest pożyczać, warto wiedzieć też, że są rzeczy, które warto nie pożyczać, które trzeba trzymać przy sobie lub pożyczać tylko komuś bliskiemu, jeżeli chcemy ;)

No hay comentarios:

Publicar un comentario

Me he mudado, ahora ya no escribo más en este blog. Tienes todas las entradas de este blog más las nuevas que sigo escribiendo semanalmente en mecachismama.wordpress.com

¡Gracias por visitarme, comentar y/o compartir!