sábado, 14 de mayo de 2016

Ponad roku w Niemczech

(Esta entrada en español aquí).


Jesteśmy już w Niemczech od ponad roku. Nie jestem pewna, czy czas minął szybko czy powoli. Z jednej strony powiedziałabym, że szybko - prawie nie mogę uwierzyć, że już ponad roku tu jesteśmy. Z drugiej strony tyle rzecze się działo przez ten czas, że aż trudno uwierzyć, że tylko jeden rok był. Trudno uwierzyć, że mogło się stać tak dużo w tak mało czasu.

Przez ten rok w Niemczech mieszkaliśmy w tymczasowym domu przez dwa miesiące jak szukaliśmy mieszkania prawie przez miesiąc (szukanie mieszkania w Niemczech jest straszne, szczególnie jeżeli zrobi to para z dzieckiem a w dodatku cudzoziemców... wszystko po naszej strony!) Dla tych, którzy się zastanawiają, czemu mieszkaliśmy w tymczasowym domu przez dwa miesiące, skoro mieszkanie znaleźliśmy po miesiącu, mogę Wam powiedzieć, że w tym kraju mieszkania się wynajmują puste, bez mebel, a bez mebel może znaczyć też bez kuchni... Tak, nasza kuchnia rok temu była urocza: była pusta. Potem, przez jakiś czas, mieliśmy kartonową kuchnię, z regałami budowane z pudełek od przeprowadzki.


Na kuchnie czekaliśmy około dwa miesiące, co znaczy, że dość długo gotowaliśmy z tą kuchenką co widać na zdjęciu po lewej stronie i, to co było najlepsze, trzeba było myć wszystko (talerzy, garnki, jedzenia!) w łazience! "Piękny" okres.

Mieszkaliśmy pomiędzy pudełkami z przeprowadzki też dość długo, ponieważ musieliśmy kupić meble, żeby do nich dawać te rzecze, które były w pudełkach. Więc powoli kupiliśmy te meble i powoli zniknęły pudełka z mieszkania (bardzo powoli)...




Mieliśmy czas, żeby odkryć jak działa system zdrowia tutaj. Czas, żeby zobaczyć jak działa jak się ma niemiecką kartę zdrowia, czy też jak się ma kartę Europejską. I jedna i druga opcja były dość rozczarowujące na początku. Teraz z niemiecką kartę jest już lepiej. Muszę powiedzieć, że mi się wydawało strasznie rozczarowujący fakt, że w Niemczech, centrum Unii Europejskiej, robią tyle problemy, żeby kogoś przejąć z kartą z Unii Europejskiej u lekarza (w Polsce było wszystko płynnie i bardzo łatwo kiedy moje rodzice potrzebowali iść tam do lekarza, to samo z Antkiem jak byłam z nim w Hiszpanii).

Ten "niemiecki rok", zaczął się z Antkiem, który jeszcze nie raczkował, który położyłam na podłodze na plecy i by tam leżał, i się kończył z Antkiem, które też raczej nie chodzi... bo on woli biegać, wspinać się i... skakać!

Był to rok, w którym odkryłam "playgroups" czyli takie "koła zabawy" (nie wiem jak się to nazywa po polsku), takie spotkania rodziców z dziećmi w nieformalnym sposobie - rodzice sobie pogadają a dzieci się bawią. Normalnie jest to organizowane przez kogoś nie dla pieniędzy (chociaż też są płatne "playgroupy").

Rok, w którym odkryłam, że tu jest tak dużo czy nawet więcej polaków niż myślałam, że czasami jak jestem w sklepie słyszę więcej po polsku niż po niemiecku, i już sama nie wiem gdzie jestem...




Rok, w którym Antek przechodził od zabawy z jedzeniem do zabawy podczas jedzenia... Sama już nie wiem co jest gorsze :P

Moje urodziny w domu po ośmiu lat przez to, że jako nauczycielka nigdy nie mogłam sobie lecieć do domu w tym okresie, bo to koniec roku akademickiego.

Pierwszy raz na plaże i pierwszy kąpiel na plaże dla Antka.

Pierwsze odwiedziny mojej mamy w Niemczech, na urodziny Antka.

Pierwsze urodziny Antka!

Pierwszy raz na basenie z Antkiem.

Odwiedziny moich chrzestni oraz Andrea, z kim odkryliśmy ogród botaniczny i super ślizgawki, z których Antek już nie chciał wychodzić.

Druga podróż do dziadków, wujka i cioci, kuzyna i innych bliskich w Moañi. To był rok, w którym mogłam być w Moañi w miesiącach, w których wcześniej nie byłam ze względu na pracę, hehe.

Był to rok odkrycia, że jest możliwe, że twoje dziecko będzie chory co tydzień, przez siedem tygodni, i każdy tydzień może mieć coś innego... I ostatnia choroba jaka miał, grypę, przechodziła też na mnie, co spowodowało, że leżałam w łóżku bez siły, jak on biegał po domu jak nic (skąd ta energia?)...

Rok, w którym zaczęłam być blogerem i pisać tutaj różne rzecze. Projekt, który spróbowałam zacząć właśnie z przeprowadzką do Niemiec ale musiałam zmienić temat ponieważ pisać tylko o tym mi nie motywowało.

Wielkie odkrycie słodkich rzecze bez cukru oraz filozofię Montessori w wychowywaniu dzieci. Czyli z pierwszym jak uniknąć uzależnienie od cukru i z drugim jak uniknąć uzależnienie od ekranów i głośnych zabawek (tak, wiem, Montessori jest o wiele więcej).

Rok, w którym zaczęły się nocy imprezowy Antka! W którym przestał spać cała noc bez pobudki! Nawet dziwne teraz myśleć, że kiedyś on spał cała noc i się prawie nie obudził (lub wcale). Dziwne myśleć, że był okres, w którym nie istniały imprezowe nocy!



Rok, w którym zaczął mówić. Widać, że będzie jak mama, że będzie bardzo dużo mówił. Bo jeżeli już to zrobi, jak nikt go nie rozumie, co dopiero później! ;)

Pierwsze święta Bożego Narodzenia w Polsce! Pierwsze Sylwestrze w Polsce! Pierwsze fajerwerki dla Antka! Pierwszy dzień Trzech Króli w Niemczech!

Karnawał w Hiszpanii po 9 lat! Pierwszy karnawał dla Antka!

No cóż, tyle się działo w takim krótkim czasie, że chyba sami zrozumiecie czemu mimo wszystko, że minął szybko, dziwię się jak myślę, że to był tylko rok :)

Niech będzie jeszcze dużo takich genialnych momentów z Antkiem, nie ważne gdzie :)

No hay comentarios:

Publicar un comentario

Me he mudado, ahora ya no escribo más en este blog. Tienes todas las entradas de este blog más las nuevas que sigo escribiendo semanalmente en mecachismama.wordpress.com

¡Gracias por visitarme, comentar y/o compartir!