jueves, 27 de agosto de 2015

Dziś po polsku

A dzisiaj będzie po polsku, żeby było już zupełnie bez sensu ten blog. Hurra!

Już od razu powiem, że nie mam zamiaru pisać z gramatyką w jednej ręce i słownik w drugim. Czyli tak, kochani, będzie z błędami. Większość myślę, że się ucieszy, bo jest wtedy zabawniej. Ci, którzy się czują oburzone i nie chcą czytać teksty z błędami, proszę zamykać okno i szukać czegoś innego. Internet jest pełny stron dobrze napisane.

Ten post mogę dedykować Pana Karola, pierwszy czytelnik tego bloga z Polski, jak jeszcze żadnego postu po polsku nie było, i to z Google Translator, czyli totalny chaos i bardziej bez sensu niż już ten blog jest.

Mogę tłumaczyć, że blog jest o niczym i o wszystkim. Może o mnie. Nie wiem. Po prostu o tym, o czym będę miała ochotę pisać w danym dniu. Dziś nie wiem o czym pisać, więc tłumaczę trochę o co chodzi z tym blogiem. Już to zrobiłam. Czyli już mogę kończyć?


No dobra, jeszcze trochę, ale zmieniam temat: czasami tęsknię za Polską. Mówię "czasami" nie dlatego, że czasami nie tęsknię. Raczej dlatego, że czasami zapominam, że nie jestem w Polsce (na prawdę). Są dni, w których w sklepie słyszę więcej polski niż niemiecki, więc trochę czuć, jakbym była w Polsce i było pary turystów z Niemiec (!) No wiecie jak to jest, Polacy są wszędzie, a ja w dodatku chyba mieszkam w miejscu gdzie jest ich najwięcej. W każdą środę jest targ gdzie sprzedaje polka, więc nawet mogę wtedy kupić warzywa i owoce po polsku (!!) Jak przeszli nam montować kuchnie (w tym kraju wynajmują mieszkania puste, nawet bez kuchni, mogę te różnice kulturowe zostawić na inny post...), to właśnie był polak, więc po polsku normalnie się dogadaliśmy z nim (na szczęście!) Ten sam polak przeszedł nam przynieść i montować sofę. Malować nie polak przeszedł, ale mówił po polsku, bo żona polka. Koleżanki Antka na plac zabaw, to Magda i Tamarka, dwie polki. Czasami spotkamy się też z Janinką. Więc za Polską nie codziennie tęsknię. Za kolegami, które tam miałam tak, bo tu jednak mam mniej, niestety.


Tyle na dzisiaj. Trochę było o blog, trochę o mnie w nowej rzeczewiśtości. Więcej innym razem, teraz muszę coś zrobić zanim Antek się obudzi i zacznie rozrabiać!

No hay comentarios:

Publicar un comentario

Me he mudado, ahora ya no escribo más en este blog. Tienes todas las entradas de este blog más las nuevas que sigo escribiendo semanalmente en mecachismama.wordpress.com

¡Gracias por visitarme, comentar y/o compartir!